CZYTACZ PISZE 49

Utworzono dnia 14.01.2026

Literatura: szlifiernia słowa pisanego.

Antoni Regulski

Teraz czyta się to, co aktualnie ukazuje się na rynku księgarskim. Dobrze jest, że w ogóle czyta się. Wiadomo nam, że marnie wygląda sprawa czytelnictwa. A na dodatek daje się zauważyć, że po książki sięgają raczej panie. Wstyd, panowie!

Często czytam literaturę, nie tylko klasyczną ale taką, której trudno zestarzeć się, i która mimo upływu lat od wydania porusza tematy do dzisiaj aktualne.

Z polecenia pewnego studenta przeczytałem utwór pt. „Gdyby ulica Beale umiała mówić”, autorstwa Jamesa Baldwina.

Tematyka stara jak świat: miłość. Jednak jest to bardzo bolesna i poruszająca umysł, z niewielką dozą optymizmu, historia dwojga młodych zakochanych.

Autor szczerze opowiada o wielkim uczuciu dziewiętnastoletniej dziewczyny o imieniu Tish do młodego rzeźbiarza. Fonny, bo tak ma na imię jej ukochany jest ojcem poczętego dziecka, ślubują sobie małżeństwo.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że Fonny zostaje fałszywie oskarżony  o zbrodnię gwałtu. Zostaje aresztowany.

            Wziąwszy pod uwagę, że młodzi mieszkają w Harlemie i oboje są czarnoskórymi, a mniemany gwałt był na białej kobiecie - sytuacja stała się dla obojga katastroficzna.

            Biały policjant - szerzący nienawiść rasista - bez żadnych dowodów wskazuje na Fannyʼego, co od razu skutkuje aresztowaniem i osadzeniem go w więzieniu. James Baldwin pokazuje nam tutaj obraz rasistowskiego Nowego Jorku, gdzie kolor skóry jest wystarczającym powodem do skazania niewinnego człowieka za wydumane popełnienie przestępstwa.

Sytuacja komplikuje się, gdy okazuje się, że rodzina Fannyʼego nie bardzo interesuje się losem syna i brata. Dlatego też rodzice i siostra Tish zaczynają walkę o wolność dla jej narzeczonego. Podejmują się oczyszczenia jego dobrego imienia.

            Patrząc w przyszłość, która staje się dla kochanków bardzo tragiczna są oni wystawieni na wiele emocji – rozpaczy, uczuć i nadziei.

            Ta książka jest o niesprawiedliwości, o rodzinie trzymającej się razem, o wspólnocie i o miłości – prawdziwej miłości drążącej umysł i duszę. Emanuje nagłością i beznadzieją.

            Baldwin napisał ją z pasją i wściekłością. Rzuca światło na okrutną niesprawiedliwość i ohydną korupcję Ameryki.

            Pomimo, że książka została napisana w latach siedemdziesiątych to temat rasizmu jest ciągle aktualny. Warto spojrzeć na to oczami autora i skonfrontować z teraźniejszością.  

NAPISAŁ CZYTACZ