CZYTACZ PISZE 52
Problem z dobrą książką polega na tym,
że chcesz skończyć czytać
i nie chcesz skończyć czytać.
Joe Monster
Wspomniałem niedawno, że lubię literaturę z epoki wiktoriańskiej. Jak na zawołanie kolejna perełka wpadła w moje ręce i przed moje oczy. Jest to książka, którą czyta się jednym tchem i która zadziwia swoją subtelnością, także zwrotami akcji. Utwór ten napisała Sarah Waters, znana ze swojego ekscentrycznego podejścia do życia i stosunków międzyludzkich. Tytuł „Złodziejka”.
Jest rok 1826, Susan Trinder, sierota wychowana przez adopcyjną matkę i mieszkająca w „jaskini złodziei” opisuje swoje życie w Londynie. Patrzymy na obraz dolin społecznych i porzuconych dzieci, które są wyłapywane przez porywaczy a później sprzedawane bezdzietnym małżeństwom. Możemy dowiedzieć się jak działają kieszonkowcy i w jaki sposób pozbyć się niepotrzebnych świadków tych przestępstw. To tylko kilka przykładów – są inne ekscesy. A Susana, jako że sprawdziła się w nielegalnych interesach: kradzieże, machlojki, intrygi, to jej adopcyjna matka postanawia wysłać ją do bogatej i młodej dziedziczki, Maud Lilly, gdzie podszywając się pod pokojówkę ma zdobyć jej zaufanie i wyswatać z Richardem. Richard oprócz tego, że jest przestępcą to kompletuje wszelkiego rodzaju pisma o pornograficznej treści. Jest także łowcą posagów i ma w planie po ślubie z Maud zamknąć ją w domu wariatów i przejąć jej majątek. Plan jest realizowany pomyślnie do chwili, gdy dwie młode kobietki zaczynają rozumieć, że pokochały się - w całym tego słowa znaczeniu.
Intymny charakter ich relacji pozwala dziewczynom zbliżyć się do siebie o wiele bardziej niż którakolwiek z nich się spodziewała, a każda nie ma nic do stracenia. Odkrywają swoje pożądania, przekraczają pewne granice ogólnie przyjętych zachowań…
Później wszystko się zmienia. Kobiety zostają rozdzielone, a Susan trafia do samego gniazda bezprawia, gdzie rozgrywają się najokrutniejsze machinacje.
Książka podzielona jest na trzy części. Susan jest narratorką pierwszej, gdzie opisuje swoje życie – okrutne i bezpardonowe, które nie ma wzlotów jedynie same upadki.
W drugiej części Maud, jakże inną rzeczywistość przedstawia. Mniej tu jest przemocy i nieco optymizmu.
Susan w trzeciej części zaczyna wyjawiać tragiczną prawdę o świecie w którym żyje. Najpierw stwierdza… (obawiam się, że gdybym napisał o tym, byłby to spoiler).
Tej książki nie można od tak sobie odłożyć. Ma bogata fabułę umieszczoną w historycznych ramach, mnóstwo zwrotów akcji. Najbardziej niesamowite jest to, że utwór ten jest napisany inteligentnie i czytający nic nie może przewidywać.
Recenzenci z różnych krajów i środowisk mają podzielone zdania. Jedni rzucają gromy na autorkę twierdząc, że ze szlachetnej literatury Karola Dickensa zrobiła pornograficzną parodię jego książki „ Mała Dorrit”. Inni natomiast stwierdzają, że jest nareszcie ktoś, kto opisał faktyczne życie w XIX wieku w Londynie. Spora grupa krytyków milczy.
Ewenementem jest to, że w reżimowej Białorusi dyktator zabrania pod groźbą kary drukowania i rozpowszechniania tej książki.
NAPISAŁ CZYTACZ

